Jak być szefem, od którego uciekają ludzie? Przepis w 9 punktach.


Organizacja jest zbiorem ludzkich  kompetencji i niekompetencji, ich umiejętności i barier, kreatywności bądź jej braku. Firma jest tak silna, jak silnie pracownicy angażują się w jej działania. Zaangażowanie zaś pojawia się tylko wtedy, gdy firma potrafi wykorzystać unikalną wartość, jaką każdy z pracowników wnosi do przedsiębiorstwa. Biznesowo opłacalne jest wykorzystywanie mocnych stron zatrudnionych osób, bo dynamika rozwoju firmy jest zależna od dynamiki ludzi w niej pracujących. Zatem budowanie przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstwa w oparciu o zasoby ludzkie ma głęboki sens. Wiele energii wkładamy w rekrutację fantastycznego zespołu, a później… później to liczymy na to, że „jakoś to będzie“ – niestety nie. Jak coś ma się ułożyć samo i „jakoś“, to będzie byle jak. Przecież nie o to nam chodzi.

Bylejakość będzie skutkowała odejściami pracowników. Ostatnia notka (http://jazgot.info/mission-impossible/) mówiła bardzo ogólnie o tym, co zrobić, by pracownicy zostali w firmie. Pierwszym ważnym z punktu widzenia pracownika punktem było świadome przywództwo i inspirujący szef.

Strategię employer brandingu wewnętrznego dobrze jest oprzeć na silnej roli przywódcy. Na pewno pełni on niezwykle ważną rolę. Równie istotna jest cała kadra zarządzająca i jakość, jaką wnosi w relacje z podległymi jej ludźmi. Mówi się, że przychodzi się do firmy, a odchodzi od szefa.

Podobno liderem trzeba się urodzić, podobno nie każdemu jest pisane bycie wizjonerem, nie każdy ma talenty w zakresie zarządzania ludźmi i budowania zespołów. Nawet najlepsi szefowie popełniają błędy. Przedstawiamy 9 najczęstszych. Każdy z nich prędzej czy później przestaje być tolerowany przez pracowników i skłania ich do szukania nowego zajęcia. Jeśli są popełnianie w firmie, to działania employer brandingowe warto zacząć od zmian w tym zakresie, pracy u podstaw.

  1. Rozwój znaczy robić więcej i pracować ciężej.

Im zdolniejszy pracownik, im więcej ma talentów, tym więcej zadań można na niego zrzucić! Jest tak świetny, tak ambitny, tak dobry, że na pewno bardzo się cieszy każdym nowym, wymagającym, angażującym, ambitnym zadaniem! Jeśli ma pracować po godzinach, tym lepiej. Przecież dzięki temu może prawdziwie rozwijać swoją pasję do wykonywanej pracy!

Tymczasem deadline goni deadline, stres jest tak wielki, że aż trudno człowiekowi oddychać, nasz super pracownik czuje, że ilość pracy zaczyna go przestać, przeszkadza mu brak czasu na swoje pasje, dla bliskich. I nagle jego talenty gasną, ku zdziwieniu szefa.

Stres i przepracowanie zabija produktywność i kreatywność. I każdego dnia odbiera chęć do pracy, niebezpiecznie zbliżając poziom motywacji do zera. Rezultat? Pracownik zaczyna szukać czegoś innego. W zasadzie to czegokolwiek, byle uciec z obecnej pracy.

  1. „To poważna firma. Nie będę chwalił za wszystko!“

Superpracownik doskonale wie, że jest taki super, prawda? Nieprawda! Każdy człowiek lubi mieć mile połechtane ego, to zwyczajna ludzka potrzeba. Dobre słowo w określonych sytuacjach potrafi podziałać lepiej niż spektakularne nagrody. Jeśli pochwały z ust szefa nigdy się słyszy, to słabo. Za „dobra robota, panie Kowalski!“, pan Kowalski zmieni pracę chętniej, niż za wszelkie oferowane benefity. Pragnę też zaznaczyć, że pochwała nie jest synonimem „braku reprymendy“!

  1. „Obiecanki cacanki.“

Najgorzej – obiecać i nie zrealizować obietnicy. Dlatego trzeba bardzo uważać na entuzjastyczne komunikaty, typu: „Tak, będziecie mieć opiekę medyczną!“, „Tak, będą podwyżki!“, „Tak, zrobimy coś tam (dowolne „coś“ można wstawić)!“. Słowność jest miarą dobrego szefa i uczciwego człowieka. Ludzie wierzą w słowa kadry zarządzającej i naprawdę liczą na to, że to o czym mówi, zrobi. Jeśli szef nie dotrzymuje słowa, traci w oczach pracowników szacunek i uznanie. Przestają mu ufać. I szukają nowego, godnego zaufania, przyzwoitego człowieka.

     4. „Wstyd mi za szefa.“

Chyba nie ma szefa, który chciałby usłyszeć, że pracownikom jest za niego wstyd. Nie tak trudno o to: szacunek, uznanie i zaufanie traci szef, któremu brakuje klasy. Badania wskazują na silną potrzebę, szczególnie młodszego pokolenia, pracy z autorytetami. Człowiek, który sobą niewiele reprezentuje, jest chamski, prostacki, a z butów wychodzi mu słoma, motywuje pracowników, ale do przeglądania ofert pracy.

  1. Człowiek to tylko trybik w maszynie.

Pracownicy mają radary wyczulone na banały. Dlatego jeśli szef powtarza „najważniejsi są ludzie!“, „wartością w naszej firmie jest szacunek“, ale jego zachowanie sugeruje, że pracownicy są dla niego tylko wymiennymi trybikami w maszynerii, to uwierzcie – każda osoba w firmie doskonale sobie zdaje z tego sprawę.  Motywacja do szukania nowego zajęcia rośnie – autentyczność przywódcy i potrzeba bycia szanowanym jest za duża, by tolerować takie zachowanie.

  1. Permanentna kontrola

Bo to taka poważna firma i ta sama, poważna firma, potrafi trwonić energię kierowników czy osób zarządzających na wyższym szczeblu, by stale kontrolować pracę załogi. Całej załogi! Każda czynność nadmiernie przeciągnięta (w subiektywnej ocenie Wielkiego Brata) musi zostać natychmiast wyjaśniona, wytłumaczona i oceniona pod kątem jej zasadności i efektywności. W rezultacie wszyscy tracą czas na tłumaczenie, w gratisie tracą też nerwy.

Firmy zatrudniają dorosłych ludzi, z założenia odpowiedzialnych. Wyznaczają im zadania i terminy ich realizacji. Zatrudniają specjalistów, którzy znają się na swoim fachu. Czy permanentna kontrola jest naprawdę zasadna? Czy superpracownik nie ucieknie czując, że ma założone złote kajdany?

Brak przestrzeni do działania jest naprawdę dołujący, odbiera nawet najzdolniejszym pracownikom wiarę w swoje możliwości. Jeśli szef bierze na siebie odpowiedzialność za podejmowane decyzje i działania, zamiast obarczać nimi pracowników, którzy są do tych zadań wydelegowani, to popełnia błąd. Takie działanie prowadzi do braku poczucia sprawstwa i życia w przekonaniu, że kierownictwo nie ufa pracownikowi.

Stąd już prosta droga do konkluzji: przede mną jest tylko mur, którego nie przeskoczę. Nie uda mi się tu zrobić niczego więcej. Czas na taktyczny odwrót (dziś wieczór spędzam szukając pracy).

  1. Każdy sobie rzepkę skrobie…

Brak znajomości i zrozumienia celów biznesowych firmy oraz roli, jaką pracownik odgrywa w ich osiąganiu, prowadzi do braku zaangażowania w rozwój przedsiębiorstwa. Jeśli ludzie nie wiedzą jak ich działania przekładają się na osiągnięcia organizacji, jeśli mają poczucie, że ich kreatywność jest tłumiona, a kolejne pomysły zawsze zduszane w zarodku – uciekną bardzo szybko. Inicjatywa i chęci, których nie można wykorzystać w miejscu, w którym się pracuje bolą najbardziej.

  1. Nuda

Tak naprawdę, wbrew obiegowej opinii, że każdy pracownik w pracy najbardziej lubi przeglądać portale społecznościowe, nikt tego nie lubi. Od czasu do czasu – okay, ale nie stale. Każdy wierzy w swój potencjał, zatem nuda, zadania poniżej kwalifikacji pracownika, brak sensownej drogi rozwoju w przedsiębiorstwie sprawią, że ludzie zaczną z niego uciekać.

  1. Wizja, której nie ma

Złe decyzje biznesowe, brak wizji przyświecającej działaniom, brak poczucia bezpieczeństwa wynikającego z przekonania, że kadra zarządzająca wie co robi i do czego dąży, do tego brak mądrej polityki i strategii rozwojowej firmy w ogóle, sprawią, że każdy talent z naszej organizacji ucieknie. Tonący statek motywuje, by szukać ratunku.

Szef i kadra zarządzająca ludźmi mają ogromne znaczenie w budowaniu wizerunku pracodawcy. Wpływają na kulturę organizacji, klimat, który tam panuje, dlatego ważne jest promowanie wśród tych ludzi właściwych postaw i wzbudzanie świadomości, że ich działania mają ogromne znaczenie dla polityki personalnej firmy. Zarządzanie ludźmi jest bardzo trudne, ale można się go nauczyć. Na co dzień warto pamiętać, że wszyscy – niezależnie od zajmowanego stanowiska, jesteśmy ludźmi i podlegamy ludzkim potrzebom, marzeniom, oczekiwaniom. Jako czyjś szef czyń innym to, co sam jako pracownik, oczekiwałbyś. To dobry kierunkowskaz przy podejmowaniu codziennych firmowych decyzji.