Misja, która motywuje


– Siostro, nie chce pani zmienić pracy? – spytałam żartobliwie, gdy podłączała mi kroplówkę. – Byłybyście wszystkie świetnymi handlowcami! Macie już opanowaną sztukę negocjacji, pracę z trudnym klientem, działanie pod presją czasu i stresu…

– Nie… – zaśmiała się – To nie ta misja. Mam znajomych, którzy pracują w firmach, w których chodzi tylko o pieniądze. Dla mnie, to jak mówię, nie ta misja.

„Nie ta misja” – dobre określenie, pomyślałam. I jakże w sedno trafiona myśl! Wiele firm wciąż nie ma jasno sprecyzowanej misji, jaka przyświeca ich działalności. Czasem zapiszą taką misję, nawet zdarza się, że powieszoną na ścianie, ale nikt nie zajmuje się jej komunikacją do pracowników. Nie dba się o tę misję, nie pielęgnuje jej, a traktuje się ją jak niechcianego wieczornego gościa, którego głupio wyprosić, ale nie bardzo ma się ochotę nim zajmować. Rozumiecie? Jest, ale nikt nie wie co z nią zrobić. Więc misja sobie, firma sobie (często, z oddolnego punktu widzenia, wbrew głoszonej misji) działa.

Tymczasem misja nie jest nikomu niepotrzebnym tworem, modnym wymysłem. W oparciu o misję giganci biznesu (najsłynniejszy przykład: Apple i Steve Jobs) budują swoją przewagę konkurencyjną. Można w oparciu o nią budować też zaangażowanie zespołu w działanie, lub je niszczyć:

– Jaka jest misja tej firmy? – spytałam pracownika firmy X, który drwiąco na mnie spojrzał.

– Oczywiście chodzi o kasę.  – powiedział to tonem, którym oświadcza się prawdę starą jak świat. – Misją firmy jest zarabianie, nabijanie kieszeni szefowi, by mógł polecieć w Tropiki na 2 tygodnie i kupić kolejną luksusową furę.

Tak rozumiana misja firmy nie motywuje pracowników. Jest gwarancją tego, że ich wewnętrzna motywacja będzie wymagać, by pracowali na tyle, na ile muszą, ale nie dadzą niczego gratis od siebie. Ich talenty i potencjał nie zabłyśnie, bo tak definiowane środowisko pracy nie sprzyja rozwojowi. Nie jesteśmy przecież społeczeństwem, które z radością będzie wspierać jednostki (tu: szefa) we wzbogacaniu się, bo będziemy czuć, że dzieje się to naszym kosztem.

Zatem jeśli Twoi pracownicy nie angażują się na 101% może warto poszukać przyczyny ich zachowań nie w złej woli i lenistwie, a w błędach systemowych? Czy ci ludzie znają misję firmy? Czy jest dla nich zrozumiała? Czy jest dla nich ważna? Możliwie, że w firmie misję potraktowano po macoszemu i nikt nie pielęgnował jej świadomości wewnątrz organizacji i dziś pracownicy nie wiedzą dlaczego działalność tej organizacji i ich własna praca jest ważna. A człowiek potrzebuje nadawać znaczenie swoim codziennym czynnościom. Chcemy mieć poczucie sensu wykonywanej pracy.

Za siłą angażującą misji, przemawiać może działalność organizacji społecznych. Popatrzcie ile energii dają z siebie ich wolontariusze, ile nowych pomysłów generują, jak bardzo starają się robić wszystko na 200%, by wspólny cel został osiągnięty! Naprawdę niesamowita jest ta energia jaka panuje w tych  środowiskach! Za przykładać można wskazać WOŚP, który co roku gromadzi ogrom ludzi wokół jednej misji i osiąga wyniki, od których z radości może zakręcić się w głowie. Albo Stowarzyszenie WIOSNA, organizator Szlachetnej Paczki, akcji dzięki której w grudniu dociera się z pomocą do ubogich rodzin z całej Polski. Czy przykład z naszego zielonogórskiego podwórka: wolontariusze w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt, którzy niezależnie od pogodowych szaleństw są u zwierzaków co tydzień, by zabrać je na spacer, angażują się w adopcje, promocje zwierzaków, a gdy zapadają na choroby przychodzą je pielęgnować, pozyskują sponsorów.

Bo „ta misja”, czyli ta dobrze zdefiniowana, wnosząca coś do świata, motywuje. Badania młodego pokolenia są nieubłagane i bezlitośnie wskazują, że młodsze pokolenia potrzebują pracować z autorytetami. Szukają mądrych liderów. Szukają tez mądrych organizacji, które po prostu coś wnoszą. Szwedzi już to wiedzą. Niedługo się dowie zachód Europy. Czy jak my się dowiemy, nie będzie już za późno, by zmieniać strategię biznesową?

Już dziś pomyśl, co Twoja firma wnosi do świata. Angażuj wokół tego ludzi. W końcu to Twoi pracownicy, są kluczem do sukcesu. A ich motywacja może być prostsza, niż to sobie wyobrażasz…